Tekst był opublikowany w "Dużym Formacie" 19 września 2013 r.

Jest 15 grudnia 2011 roku. Klaudia ma 21 lat, studiuje buddologię na UJ i mieszka z chłopakiem, 23-letnim obiecującym poetą, który tworzy poezję cybernetyczną. Rozmowa ma miejsce w piwnicy jednej z knajpek przy Wawelu.

Klaudia mówi ze śpiewnym akcentem z Kresów, z młodzieżową manierą przeciągając samogłoski:

- Jestem po trzech próbach samobójczych, po pięciu szpitalach psychiatrycznych, mam borderline i hardcore’owe zaburzenia odżywiania. Ciągle spadam. W zeszłym roku miałam zagrożenie życia ze względu na niską wagę.

Przez lata byłam w ciężkiej depresji. Chociaż depresja już akurat mi mija. Teraz to już sobie nawet radzę, uznajmy.

Wszyscy mi mówią: "Dziewczyno, ty sama sobie wychodziłaś tę tragedię. Czy on cię ciągnął siłą? Weź się w garść". Ale jak tu się wziąć w garść, jak mnie te choroby nie chcą puścić.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej