Miasto Urumczi przy granicy Chin w Azji Środkowej to zapewne jedno z najściślej kontrolowanych miejsc na Ziemi. Na stacjach kolejowych i przy drogach prowadzących do miasta czekają punkty kontrolne pozwalające zidentyfikować wjeżdżających i wyjeżdżających. Systemy rozpoznawania twarzy sprawdzają odwiedzających hotele, centra handlowe i banki. Policjanci noszą przy sobie podręczne urządzenia pozwalające przeszukać smartfona i wykryć szyfrujące wiadomości komunikatory, nagrania wideo o politycznym przesłaniu lub inną podejrzaną zawartość. By zatankować, kierowcy muszą najpierw przejechać dowodem przez czytnik i spojrzeć w kamerę.

Urumczi to stolica autonomicznego...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej