Policja w Teheranie tylko w ubiegłym tygodniu aresztowała ponad 200 osób – za tańczenie i picie alkoholu z okazji przesilenia zimowego. Ale to ma się zmienić.

Łamanie prawa wyznaniowego nie będzie już karane zatrzymaniami, przynajmniej w stolicy – zapowiedział w środę szef tamtejszej policji. To znak złagodzenia surowych norm obyczajowych pod rządami stosunkowo umiarkowanego prezydenta Hassana Rouhaniego.

Biorąc przykład z Arabii Saudyjskiej, głównego regionalnego rywala Iranu, generał Hossein Rahimi zadeklarował, że – po dekadach wlepiania grzywien, zatrzymywania w aresztach, a nawet chłosty dla kobiet za wykroczenia tak niewielkie, jak pomalowanie paznokci lakierem, wyrazisty makijaż czy zbyt luźno związane chusty – policja zmienia taktykę.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej