Idą święta, a wraz z nimi wylega na ulice armia mikołajów Armii Zbawienia pobrzękujących dzwoneczkami i proszących o datki. Ożywiają w nas ducha dobroczynności, przypominają o dzieleniu się z potrzebującymi. Jednak – bądźmy szczerzy – ilu z nas przechodzi na drugą stronę ulicy, by uciec przed takim nagabywaniem? I dlaczego to robimy?

Coraz więcej badań pokazuje, że wkładamy wiele wysiłku w to, by uniknąć próśb o wsparcie. Na krótką metę pozwala nam to uchylić się od niewygodnej presji, ale na dłuższą metę... szkodzi naszemu dobremu samopoczuciu.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej