Od Stalina po Mao – zwolennicy centralnego planowania stawali przed tym samym problemem: ten system nie działał. Sowieci mieli swoje nieustające kolejki po chleb, a urojone cele produkcji stali, wymysł przewodniczącego Mao, powodowały, że chłopi wrzucali własne garnki i patelnie do domowych pieców. A potem nastąpił głód.

Przy wszystkich szumnych zapowiedziach o daniu rynkowi „decydującej” roli Xi Jinping uważa, że ostatecznie to państwo powinno przewodzić. Łaknąc statusu, jakim cieszył się Mao, przewodniczący chce użyć big data i sztucznej inteligencji, aby skorygować dawne błędy planowania i pewnie trzymać stery chińskiej gospodarki, zachowując przy tym kontrolę nad obywatelami.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej