Trzy miesiące temu Shehab Kabalan, 20-latek z Syrii, przypłynął na małej łodzi z Turcji do Grecji w nadziei, że otrzyma w Europie azyl. Na razie utknął na wyspie Samos. Mieszka w namiocie pośród tuzinów innych migrantów i uchodźców, którzy szykują się na ciężką zimę.

Kilka tygodni temu próbował podciąć sobie żyły. Lekarz go opatrzył i odesłał do namiotu. – Jestem zdesperowany – mówi Kabalan – bo my tu powoli umieramy.

Grecja znika z mediów

Grecki kryzys migracyjny zniknął z czołówek mediów od czasu zawarcia porozumienia między UE a Ankarą w 2016 r., które zatrzymało napływ migrantów w obozach w Turcji.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej