Wielu Południowoafrykańczyków uważa, że prawdziwy ośrodek władzy w kraju to podmiejski, liczący 1,3 tys. m kw. kompleks zabezpieczony betonowymi ścianami i chroniony przez opancerzony transporter.

Rozległa posiadłość to siedziba rodziny Guptów, którzy przeprowadzili się z Indii do RPA na początku lat 90., kiedy kończył się apartheid, i zbudowali imperium obejmujące szereg branż, od mediów po górnictwo.

Ich bogactwo i bliskie relacje z prezydentem Jacobem Zumą pogrążyły kraj w najgłębszym kryzysie politycznym od czasu obalenia rasistowskich rządów białej mniejszości.

Guptowie są w samym środku skandalu korupcyjnego, w który zamieszane są wielkie międzynarodowe firmy. Według dochodzenia południowoafrykańskiego rzecznika praw obywatelskich prezydent Zuma i inni funkcjonariusze państwowi kierowali zamówienia rządowe do firmy hinduskiej rodziny.

Afera nasiliła apele, by Zuma – od lat bohater kolejnych skandali – podał się w końcu do dymisji, i stała się główną linią sporu w walce o przywództwo w ANC, Afrykańskim Kongresie Narodowym, partii rządzącej od czasów Nelsona Mandeli.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej