No więc kupiłeś sobie nowego iPhone’a. Jeśli należysz do jego typowych właścicieli, będziesz wedle danych firmy Apple używał go 80 razy dziennie. A to oznacza, że w ciągu najbliższego roku sięgniesz po ten zgrabny prostokąt prawie 30 tys. razy. Twój nowy telefon, tak jak poprzedni, będzie ci stale towarzyszył i podpowiadał, co robić – będzie twoją nauczycielką, sekretarką, powiernikiem, twoim guru. Staniecie się nierozłączni.

Podręczne archiwum twojego ego

W historii technologii smartfon zajmuje miejsce wyjątkowe. Traktujemy go jak podręczne archiwum naszej osobowości, z którego non stop płyną powiadomienia i przypomnienia o tym, jak mamy się zachowywać, co myśleć, kim być. W badaniu Instytutu Gallupa z 2015 r. ponad połowa posiadaczy smartfonów przyznała, że nie wyobraża sobie bez nich życia.

Właściwie żadne inne urządzenie nie oferuje tylu przydatnych usług w tak poręcznej formie. Ale oprócz wygody w pakiecie dostajemy też niepokój. Użyteczny smartfon pochłania naszą uwagę i ma przemożny wpływem na nasze myśli i zachowanie. Co się dzieje z mózgiem, gdy pozwalamy jednemu narzędziu do takiego stopnia zdominować naszą percepcję?

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej