Tekst był opublikowany w „Gazecie Wyborczej” 24 stycznia 2002 r.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Wyjeżdżałem spokojnie na Grenlandię, wiedząc, że Nuria poradzi sobie z kunami. Bo kuny kochają Nurię, która je wychowała, a Nuria kocha kuny. Wiecie, o jakie kuny chodzi? Być może już nie pamiętacie, przecież o kunach dawno nie pisaliśmy.

Otóż wiosną 1999 roku nasz kolega z Holandii, jadąc samochodem, potrącił mamę kunę niosącą w pyszczku maleńkie kuniątko. Przeżyło tylko małe, choć zanim nasz Holender je znalazł, tuż obok przejechało kilka samochodów. Tak pojawił się u nas Momo. Potem na chwilę Momo trafił do warszawskiego zoo, bo musieliśmy wyjechać do Finlandii. A gdy chcieliśmy go odebrać, Magda Gomulińska, znakomita opiekunka wszelkich małych zwierzaków, powiedziała: - Albo go zostawiacie, albo bierzecie razem z przyjacielem.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej