Rozmowa była opublikowana w „Gazecie Wyborczej” 9 października 2009 r.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Dlaczego mężczyznom tak trudno przychodzi mówienie o miłości?

-Bo trudno racjonalnie wyjaśnić, czemu kochamy, a jeśli czegoś nie umiemy nazwać, nie wiemy, czy to realnie istnieje. Średniowieczny kaznodzieja Bernard z Clairvaux bezradnie wyznaje: "Kocham, bo kocham - kocham, by kochać". Każda próba wytłumaczenia jest utylitaryzmem, zarazem więc śmiercią miłości.

Ale w gestach też nie jesteście zbyt wylewni.

- Mężczyźni zazwyczaj nie rozumieją, jak one są ważne. To nie gadulstwo, kiedy mówi się kobiecie kolejny raz, że się ją kocha, lecz nam się wydaje, że jak już raz się to powie, to nie ma o czym więcej gadać. A przecież jeśli wypowiada się słowo "kocham" całym sobą, to za każdym razem jest to nowe wyznanie i, co więcej, stwarza ono coś nowego, jest twórcze.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej