Rozmowa był opublikowana w „Gazecie Wyborczej” 9 maja 2008 r.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Była niedziela, luty, słońce wyszło. Edith zrobiła na obiad polędwicę. Położyłem Maksa i Lizę, żona nakarmiła Rebeczkę, leżały obie na kanapie przed telewizorem. Cicho się zrobiło w domu, byliśmy absolutnie szczęśliwi.

Żona mówi: "To ja pójdę na górę, jeszcze trochę popracuję".

Była godzina 14. Zaraz potem usłyszałem krzyk. Akurat telefonowałem, nawet nie odłożyłem słuchawki.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej