Marek Chrzanowski zeznał, że to prezes NBP Adam Glapiński inspirował jego spotkanie z Leszkiem Czarneckim, na którym ówczesny szef Komisji Nadzoru Finansowego złożył bankierowi propozycję korupcyjną. Nawet termin spotkania – 28 marca – został dopasowany do kalendarza szefa banku centralnego. To znaczy, że Glapińskiemu niezwykle zależało na rozmowie z Czarneckim.

Szef NBP nie ma kompetencji nadzoru finansowego nad bankami, nie mogło więc chodzić o sprawy służbowe. Powstaje więc pytanie, z jakiego ważnego powodu Glapiński wykorzystał swoją zażyłość z Chrzanowskim, by do takiej rozmowy doprowadzić.

A Chrzanowski zawdzięcza Glapińskiemu bardzo wiele: szef banku centralnego jako profesor Szkoły Głównej Handlowej pomagał mu w habilitacji na uczelni i w awansie jesienią 2016 r. na szefa KNF.

Umawiając bankiera na rozmowę, Chrzanowski wyraźnie zaznaczył, że Czarnecki ma się u niego zjawić sam. Do tej pory miliarder z szefem KNF rozmawiał w towarzystwie prawników i prezesów swoich banków. Zresztą właśnie to niezwykłe żądanie Chrzanowskiego wzbudziło czujność Czarneckiego, który ich rozmowę potajemnie nagrał, a potem przekazał nagranie prokuraturze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej