Dorota Wysocka-Schnepf: Cieszy pana ten nagły wybuch euroentuzjazmu PiS-u przed wyborami?

Michał Boni: On nie jest chyba prawdziwy. Jest tylko taką deklaracją. Ale jeśli powiedzieć, że to jest deklaracja i można za te słowa później trzymać prezesa Kaczyńskiego, kiedy chciałby wygadywać różne bzdury na temat wyjścia Polski z Unii Europejskiej albo odwracania się do niej plecami, to oczywiście będzie to jakiś argument. Ale to jest zabieg socjotechniczny. Przy takim poparciu dla bycia w UE, jakie jest w Polsce, myślę, że ten element musiał być dla prezesa Kaczyńskiego istotny.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej