Dorota Wysocka-Schnepf: Pamięta pan, jak się skończył protest osób niepełnosprawnych w Sejmie?

Robert Biedroń: Poniżeniem.

Nie sądzi pan, że teraz z nauczycielami może się skończyć podobnie?

- Już tak jest. Niestety. Prawo i Sprawiedliwość zrobiło coś, co najlepiej chyba dzisiaj mu wychodzi w polityce, czyli dzielenie na lepszy i gorszy sort. Okazuje się, że są grupy społeczne, a nawet w ogóle istoty, które są lepszego i gorszego sortu. Jak u Orwella - są lepsze i gorsze zwierzęta nawet dla PiS-u. Świniom i krowom się należy, a innym się nie należy. To samo zrobiono z nauczycielami. I to jest chyba najgorsze, co można robić w polityce: nie szukać wspólnoty, ale dzielić.

Ale dlaczego według pana rząd tak tę sprawę postawił? To jednak jest cała rzesza, raz, że nauczycieli, dwa - uczniów, ich rodziców, rodzin.

- Po pierwsze, Prawo i Sprawiedliwość straciło chyba kontrolę nad władzą. To widać coraz częściej. PiS i Kaczyński mieli coś, czego nie miała Platforma Obywatelska w końcówce swoich rządów - sprawozdawczość. Jak Kaczyński mówił, że da się, to się dawało. Dzisiaj, jak Kaczyński próbuje rozwiązywać jakiś konflikt, jakiś problem, to się nie daje. Kolejki do lekarzy - dłuższe. Rozpatrywanie spraw w sądach - dłuższe.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej