Dorota Wysocka-Schnepf: Ufa pan sondażom?

Bartłomiej Sienkiewicz: Tendencjom tak, pojedynczym nie.

Po wyborach samorządowych sondażownie nie wytłumaczyły się z tego, co widzieliśmy. A była kompletna klapa. 

- Jest problem z polskimi sondażowniami, to chyba wszyscy widzimy. Ale to jest trochę tak, jak się zamawia sondaże w dwa tygodnie. One nie mogą być dobre, porządny sondaż to jest parę miesięcy. Dlatego warto patrzeć na tendencje, a nie na pojedyncze sondaże.

To jak czyta pan dzisiejszy sondaż? Koalicja Europejska - 35 proc., PiS - 33 proc., Wiosna - 11 proc. i Kukiz'15 - 7 proc.

- Bardzo się cieszę, ale wolę poczekać na następne sondaże. Bo to te następne tak naprawdę potwierdzą to ostatecznie. I jest pytanie oczywiście, skąd się wzięła ta zwyżka. Na pewno jest to częściowo zasługa Grzegorza Schetyny i zjednoczenia, które z takim trudem przez parę miesięcy przygotowywał i doprowadził do końca. Ale myślę, że także drugim elementem jest atmosfera wokół Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ atmosfera wobec rządzących robi się coraz bardziej gęsta. Nie tylko i wyłącznie poprzez protesty i tę kompletną katastrofę w edukacji, która idzie, już widzą to i rodzice, i nauczyciele, i związki zawodowe.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej