Pasażerowie wsiadający do przypadkowego samochodu, bo pomylili go z autem Ubera, już nikogo nie dziwią. Teraz musimy się przyzwyczaić do ludzi wchodzących do przypadkowych mieszkań, bo pomylili je z lokalami Airbnb.

- Grupka Włoszek zapukała do moich drzwi i machając wydrukiem, mówiła, że tu mieszkają. Pijani Szwedzi w mieszkaniu obok zapraszają dziewczyny na noc - opowiada mieszkaniec warszawskiej Saskiej Kępy proszący o anonimowość. - Całe kamienice są zamieniane w pseudohotele.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej