Lata 30. XX wieku, Lwów. Jeden z pionierów informatyki prof. John von Neumann przyjechał na rozmowę z prof. Stefanem Banachem, bodaj najwybitniejszym przedstawicielem lwowskiej szkoły matematycznej. Neumanna przysłał tu jego przełożony, też profesor - Norbert Wiener, twórca cybernetyki. Cel - sprowadzić Banacha do pracy za ocean.

- Jaką kwotę oferuje prof. Wiener? - pyta Banach.

- Przewidzieliśmy to pytanie - puszcza oczko Neumann i wyciąga z kieszeni czek. Na nim widnieje tylko jedynka. - Proszę dopisać tyle zer, ile pan zechce - dodaje.

- To za mała kwota, bym opuścił Polskę - odpowiada polski uczony.

Dziś sytuacja jest podobna - pracodawcy kuszą informatyków i matematyków dużymi zarobkami, byle tylko ich ściągnąć lub zatrzymać w firmie. Wszystko z powodu deficytu na rynku. Choć w Polsce pracuje ok. 430 tys. specjalistów IT, to wciąż za mało. Według danych GUS z końca zeszłego roku brakuje u nas 50 tys. takich pracowników.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.