Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy aby rządzący, zmieniając przepisy o upadłości konsumenckiej, nie przesadzili. Zadaję sobie pytanie, czy pełne wyrozumiałości podejście do dłużnika kosztem interesu wierzyciela nie będzie zbyt łagodne. Przecież trzeba pamiętać o tym, że ktoś brał kredyty i pożyczki, korzystał z nich i nie spłacał. A ktoś inny mu je dał i na tym stracił.

Oczywiście jest spora grupa ludzi uczciwych i zadłużonych, którym okoliczności życiowe uniemożliwiają uregulowanie zobowiązań, bo np. stracili pracę, rozchorowali się, brali pożyczki na ratowanie życia lub zdrowia dziecka, zostali oszukani przez lichwiarza, doradcę finansowego czy firmę pożyczkową.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej