– Ten budżet po raz pierwszy od czasów transformacji jest budżetem państwa bez deficytu, jest budżetem, który jest zrównoważony – mówił jeszcze pod koniec sierpnia premier Mateusz Morawiecki.

Konwencja programowa PiS. Pieniądze dla niepracujących

Teraz widać, jak wielkim te słowa były humbugiem.Widać też, dlaczego minister finansów Marian Banaś wolał zostać szefem Najwyższej Izby Kontroli, niż pozostać na swoim stanowisku.

Budżet państwa stał się budżetem wyborczym. Jarosław Kaczyński kupuje głosy emerytów, rencistów, rolników oraz osób zarabiających płacę minimalną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej