Z punktu widzenia rynku pracy i demograficznego tsunami, które nas czeka za 10-20 lat, podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn było bowiem jak najbardziej racjonalne. Oczywiście można było przygotować lepsze i sprawniejsze programy osłonowe, tutaj rzeczywiście PO może uderzyć się w pierś. Ta decyzja była jednak nieuchronna.

Polska podobnie jak cała Europa gwałtownie się starzeje.

Obecnie co szósty obywatel naszego kraju ma powyżej 65 lat. Według GUS w 2050 r. w tej grupie będzie już co trzeci Polak. Jednocześnie coraz mniej będzie młodych. Teraz mamy 7 mln osób w wieku do 18 lat. W 2050 r. ich liczba spadnie do 5,2 mln. Nie będzie więc miał kto pracować przy jednoczesnym powiększaniu się grupy emerytów.

Już nawet rząd PiS przyznaje (na razie w wewnętrznych analizach MSWiA), że za 11 lat w Polsce będzie brakować, m.in. z powodu obniżenia wieku emerytalnego, 4 mln pracowników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej