Po tekście z marca o raportowaniu luki płacowej w Europie zarzucono mi m.in. szerzenie fake newsów, pomstowano na "modę na genderowe dyskusje" i zarzucano "aprioryczne założenie, że w Polsce panoszy się opresyjny patriarchat".

Użytkownik Ustawiamdlasiebienick posłużył zaś złotą radą:

Niech panie przestaną pitolić o pazurkach, bobaskach i poetkach, a zaczną studiować IT, inżynierię i finanse.

Dyskryminacja? Jaka dyskryminacja?! Naturalna kolej rzeczy: kobiety studiują kierunki, po których zarabia się mniej, a potem - w pełni świadome swoich czynów - wybierają prace, w których zarobki są niższe.

Problem w tym, że to wytłumaczenia o podobnej rzetelności co zdroworozsądkowe teorie wuja Andrzeja wygłaszane przy imieninowym stole.

Bo luka płacowa jest naukowo przebadana. Sięgnijmy po raport "Nierówności płacowe kobiet i mężczyzn. Pomiar, trendy, wyjaśnienia" przygotowany przez Instytut Badań Strukturalnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej