Zalecenie nie dziwi, zwłaszcza że OECD w swoim najnowszym raporcie ogłosiło, że młodzi Polacy, którzy właśnie rozpoczęli pracę, w przyszłości dostaną emeryturę w wysokości 31 proc. przeciętnej pensji. To najgorszy wynik w Europie i drugie po Meksyku najniższe świadczenie na świecie.

Bieda na emeryturze czeka przede wszystkim Polki, które pracują krócej od mężczyzn, tracą na przerwach związanych z urodzeniem i wychowaniem dzieci i mniej od mężczyzn zarabiają.

Ekonomiści m.in. z ośrodka naukowego GRAPE już w ubiegłym roku alarmowali, że większość Polek będzie pobierać emerytury minimalne (obecnie 900 zł netto).

Teraz się okazuje, że wiele z nich nawet na minimalną nie będzie miało szans. Dlaczego? Bo rząd przy okazji likwidacji otwartych funduszy emerytalnych (OFE) zamierza ograniczyć dopłaty do dożywotnich emerytur z ZUS. Niektóre Polki będą więc miały na starość 600 czy 700 zł. Jeśli nie będą miały męża z wyższym świadczeniem albo dzieci z dobrze płatną pracą, nie uzbierają nawet na czynsz.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej