10 dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego kanclerz Angela Merkel dostarczyła amunicji eurosceptykom, którzy obawiają się, iż Unia Europejska coraz bardziej zmienia się w organizację kierowaną interesami oligarchii największych państw Europy Zachodniej. Te obawy jak w soczewce skupiają się wokół sporów o budowany przez Gazprom bałtycki gazociąg Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec.

Przeciw inwestycji Gazpromu protestowały państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Skandynawii. Wskazywały, że Nord Stream 2 zwiększy zależność Europy od gazu z Rosji, co jest sprzeczne z unijną strategią bezpieczeństwa energetycznego i zasadami europejskiej Unii Energetycznej. Takie zastrzeżenia zgłaszała też Komisja Europejska, a Parlament Europejski w obecnej kadencji przyjął kilka rezolucji nawołujących do wstrzymania inwestycji Gazpromu.

Ale dzięki wsparciu Niemiec i osobiście kanclerz Merkel Rosjanie zaczęli już układać to nowe gazowe połączenie przez Bałtyk.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej