Osoba niewidoma chce pojechać gdzieś pociągiem Intercity. Wchodzi na stronę przewoźnika, żeby kupić bilet. Ma specjalny program, który odczytuje jej nagłówki i napisy na stronie, by mogła wypełnić wszystkie pola, wpisać imię i nazwisko, wybrać klasę, wagon, miejsce, oznaczyć przysługujące zniżki. Strona Intercity jest niespecjalnie dobrze do tego przystosowana, bo zabiera to dużo czasu. A ten jest limitowany – po upłynięciu kilku minut transakcja wygasa i trzeba zaczynać od nowa. 

Nie udaje się kupić biletu? Teoretycznie można jeszcze spróbować na stacji – jeśli są tam kasy biletowe. Niepełnosprawny/a niezbyt dobrze tę stację zna. Bez osoby towarzyszącej trudno znaleźć odpowiednie okienko, a jeśli jest kolejka, to przepychanie się w niej z innymi oczekującymi to udręka. Teoretycznie pomóc może asystent, ale żeby rzeczywiście się pojawił, nawet jeśli uprzedzało się przewoźnika o planowanej podróży, to dla osób z niepełnosprawnościami jak wygrać los na loterii. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej