„Uważam, że docelowo – po zapewnieniu wszędzie komunikacji publicznej – użytkownicy powinni płacić za każdą drogę publiczną, nawet powiatową czy gminną” – stwierdził Jakub Majewski, prezes fundacji ProKolej, w wywiadzie dla „Wyborczej”. Nie podał, o ile może to podbić cenę zwykłej bułeczki dowożonej do sklepu osiedlowego samochodem dostawczym, a nie komunikacją publiczną. Z takiego prozaicznego powodu praktycznie nigdzie na świecie nie pobiera się myta na wszystkich drogach. Prościej i skuteczniej pobierać takie myto w podatkach od paliw.

Jednak zdaniem Jakuba Majewskiego „opłaty, które uiszczają kierowcy m.in. w cenie paliwa, niestety nie pokrywają kosztów generowanych przez transport drogowy nawet w połowie”. Niestety, tych twierdzeń prezes fundacji ProKolej nie poparł konkretami. A konkrety można znaleźć w danych o wykonaniu budżetu państwa.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej