W ostatnich latach i miesiącach lawinowo wycofywali się z tras przewoźnicy autobusowi, a w walce o pasażera nie utrzymały się nawet zagraniczne firmy, które gotowe były czekać na ucywilizowanie polskiego rynku przewozów.

Już się przyzwyczailiśmy, że autobusy znikają. Przewoźnicy lawinowo wycofują się z tras, nie jeżdżą wcale albo tylko kilka razy dziennie, a to żadna oferta. Mieszkańcy nie mają jak dotrzeć do pracy czy na uczelnie i zmuszeni są, o i ile ich stać, kupić  samochód.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej