Środa, "Poranek" Radia TOK FM. Na stwierdzenie, że w Polsce mamy do czynienia z wykluczeniem komunikacyjnym - wg Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dotyczy ono aż 13,8 mln obywateli i obywatelek - obrusza się Piotr Kraśko. I konstatuje, że transport publiczny na wsiach działa. Poza miejscowościami "na których ciąży garb postpegeerowski".

Gdzie leżą tory, gdzie są przystanki autobusowe - widać jak na dłoni. Jest zresztą multum statystyk, jak np. te, że do 20 proc. sołectw w Polsce nie dociera komunikacja publiczna (dane PAN), albo że od 2004 roku transport publiczny w Polsce skurczył się o 40 proc. Coraz więcej torów i stacji porasta chwastami - sieć skurczyła się o blisko jedną czwartą. Wg Centrum Studiów Regionalnych UNIREGIO w województwie pomorskim w aż 400 spośród 1,65 tys. wsi nie istnieje żaden transport publiczny. W 90 z nich najbliższy przystanek znajduje się godzinę drogi pieszo od wsi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej