„Jesteśmy w bardzo trudnym momencie. (...) Zmiany klimatu postępują szybciej, niż zakładaliśmy, katastrofa jest coraz bliżej i rysuje się coraz bardziej dramatycznie. Już dziś należy podjąć cel, aby temperatura nie wzrosła więcej niż o 1,5 st. C, czyli jeszcze ambitniejszy, niż zakładało porozumienie paryskie. (...) Z Katowic musimy wyjść z konkretnymi, bardzo ambitnymi celami i planami. Nie mamy już czasu na negocjacje” – mówił dwa tygodnie temu, otwierając szczyt llimatyczny w Katowicach Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ.

Po 14 dniach skapitulował. Kończąc COP24 w sobotę, na Twitterze napisał, że ambitne cele klimatyczne będą tematem szczytu, który odbędzie się we wrześniu 2019 r., i podziękował zespołowi Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, który „niestrudzenie pracował na szczycie klimatycznej”. Słowem nie wspomniał o polskim rządzie, który był gospodarzem COP24.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej