Z rozmowy nagranej przez Leszka Czarneckiego, głównego właściciela Getin Noble Banku, jednoznacznie wynika, że przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski złożył mu korupcyjną propozycję. Jak napisaliśmy w "Wyborczej", Chrzanowski chciał, by Czarnecki zatrudnił w swym banku wskazanego człowieka, który zupełnie nie ma doświadczenia zawodowego koniecznego do nadzorowania restrukturyzacji banku znajdującego się w kłopotach. Chciał też, aby ów człowiek otrzymywał wysokie wynagrodzenie prowizyjne, czyli oparte na wynikach banku w procesie restrukturyzacji.

Tyle wiemy na pewno i to wystarczy do postawienia Chrzanowskiemu zarzutów prokuratorskich oraz odwołania go ze stanowiska. Gdyby sam nie podał się do dymisji – co uczynił we wtorek, ratując odrobinę swego honoru – wcale nie byłoby to łatwe, gdyż premier może szefa KNF odwołać przed upływem kadencji dopiero po prawomocnym skazaniu przez sąd, co może trwać lata.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej