"Odchodzę. Dziękuję mojej wspaniałej szefowej Elżbiecie Rafalskiej za współpracę. Dziękuję Premierowi Morawieckiemu, Beacie Szydło za zaufanie i możliwość pracy dla Ojczyzny. To zaszczyt i honor. Dziękuję współpracownikom z ministerstwa. Mam nadzieję, że będę jeszcze pracować dla Wspólnoty”.

Ten twitterowy wpis ze środy rano wiceministra pracy Bartosza Marczuka wywołał zdziwienie internautów, polityków i dziennikarzy.

Mnie on nie dziwi. Zdziwiony jestem, że tak późno.

Zmiana poglądów

O Bartoszu-wiceministrze napisałem już kilkanaście krytycznych tekstów. Doszło już do tego, że niektórzy dziennikarze zarzucili mi jakąś prywatną wojnę. Odpowiadałem, że to nic osobistego, po prostu jestem „zafascynowany” tym, jak łatwo można wyrzec się swoich poglądów, które przez lata prezentowało się opinii publicznej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej