Nie zmam się na wojskowości, a w szczególności obce mi są tajniki marynarki wojennej. Nie mam zatem opinii co do przydatności 30-letnich fregat dla obronności Polski. Jestem natomiast pewien, że budowa analogicznych okrętów w polskich stoczniach nie przyczyni się do poprawy ich kondycji finansowej czy mówiąc językiem propagandy PiS – do odbudowy przemysłu stoczniowego.

Historia stoczniowej porażki

Doświadczenie z budową wojskowej korwety powinno przemówić do wyobraźni nawet Mateuszowi Morawieckiemu.

Przed 17 laty Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni rozpoczęła budowę korwety wielozadaniowej o kryptonimie „Gawron” na zamówienie MON. Budowa trwała niemrawo, gdyż MON zgłaszał różne zastrzeżenia i wprowadzał zmiany.  W 2011 roku ogłoszono upadłość Stoczni Marynarki Wojennej, a projekt został zaniechany, mimo że wydano wówczas na niego już 400 mln zł. W ciągu 10 lat stocznia zbudowała tylko kadłub.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej