Zbyt późna reakcja na nieuczciwe praktyki banków, przeciągające się postępowania i brak kar za umieszczanie w umowach kredytowych niedozwolonych zapisów – to główne zarzuty Najwyższej Izby Kontroli wobec aparatu państwa i publicznych instytucji nadzorczych. A konkretnie?

NIK twierdzi, że Komisja Nadzoru Finansowego nie mogła karać banków za nielegalne praktyki, bo nie miała takich uprawnień. Natomiast Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powinien – zdaniem NIK – szybciej reagować na niedozwolone klauzule, które wpisywano do umów o kredyt frankowy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej