Pewien zawodowy kierowca pracował 90 godz. w miesiącu, czyli średnio trzy godziny dziennie. To mało, taką pracą nie można się przemęczyć - powiedział znany menadżer w branży.

Ale dla tego kierowcy trzy godziny dziennie za kółkiem, dzień w dzień, nie były takie łatwe. Zwłaszcza że był odpowiedzialny za zdrowie i życie kilkorga pasażerów. Do tego co dzień jeździł o innej porze. Nieraz zaczynał pracę bladym świtem, a innym razem jeździł w nocy. Organizm szybko mu się rozregulował i kierowca miał problemy ze snem.

Czasem szedł do pracy tylko na te trzy godziny, ale na miejscu okazało się, że musi czekać dwie, bo samochód się zepsuł i trzeba go naprawić. A ostatnio po kilku godzinach oczekiwania szef odesłał kierowcę do domu, bo przejazd odwołano. Za kilka straconych godzin nikt mu nie zapłacił. Więc gdy wczoraj męczyło go przeziębienie, nie chciał wziąć zwolnienia. Znowu straciłby pieniądze, więc pracował chory.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej