Mateusz Morawiecki po pół roku na czele rządu jest w dobrej sytuacji. Gospodarka rośnie, pieniądze, jakich dawno RP nie widziała, płyną do budżetu szerokim strumieniem. Żaden premier nie miał takiego komfortu.

Styl działania Morawieckiego jest pragmatyczny. Nie jest charyzmatycznym liderem, to rzemieślnik władzy. Premier wie, że PiS będzie rządził do momentu, kiedy budżet państwa będzie mógł wypłacać pieniądze w ramach programów 500 plus czy na finansowanie pomysłów w rodzaju 300 zł na wyprawkę szkolną dla każdego ucznia, czy specjalnego świadczenia dla emerytów: trzynasta emerytura czy dodatkowe 100-500 zł.

Ten ogromny strumień pieniędzy z budżetu idzie do obywateli po to, aby PiS nie stracił władzy. Partia wydaje pieniądze bez umiaru, wątpliwości jednak nie mam, że gdyby u władzy była teraz Platforma Obywatelska, robiłaby to samo. To objaw swego rodzaju egoizmu partyjnego, gdzie nie liczy się państwo, lecz wyłącznie partia. A cała polityka obecnego rządu i potencjalny sukces wyborczy PiS uzależnione są od podatku VAT.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej