Dawanie odbywa się zawsze w świetle reflektorów, przed kamerami. Odbieranie – w ciszy ministerialnych gabinetów, gdzie powstają nowe przepisy lub nowelizacje starych, które działają jak wirusy komputerowe – wyrzucają z programów kolejnych beneficjentów. Bo trzeba oszczędzać.

O cynicznej kreatywnej rachunkowości z 500 plus powiedziano już wiele. W skrócie: dziś z programu korzysta o 350 tys. dzieci mniej niż rok temu. Dlaczego? Chociaż płaca minimalna w ostatnich dwóch latach wzrosła o 300 zł, nie podwyższono kryterium dochodowego, od którego zależy świadczenie na pierwsze lub jedyne dziecko, a do tego samotni rodzice muszą teraz przedstawiać wyrok alimentacyjny lub ugodę małżeńską. Ktoś, kto na przykład boi się pozwać małżonka – pomocy nie dostanie. Skutek? Ministerstwo Rodziny, Pracy i...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej