- To skandal, że kobiety, którym obniżono emerytury - nie z ich winy - nie mogą liczyć na sprawiedliwość - mówi  Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ. - Nie ma dnia, aby te panie nie pytały: - Kiedy odzyskamy nasze pieniądze? Ale po tym, co ta władza zrobiła, nie potrafię wskazać im żadnego terminu.

Chodzi o kobiety z rocznika 1953, które z wcześniejszej emerytury przeszły na emeryturę powszechną (w wieku 60 lat). Ich problem zaczął się 1 stycznia 2013 r., kiedy zmieniono przepisy.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej