W ostatni piątek kierowcy nie musieli się martwić o rachunki za tankowanie. W zeszłym tygodniu ceny ropy naftowej spadały i w piątek na zamknięcie giełdy w Londynie baryłka ropy naftowej Brent, której cena stanowi punkt odniesienia na międzynarodowym rynku naftowym, kosztowała 60,22 dol.

Kilkanaście godzin później nadeszły wieści o przeprowadzonym z dronów ataku terrorystycznym na instalacje oczyszczania surowca na głównych polach naftowych Arabii Saudyjskiej. To państwo jest trzecim co do wielkości producentem ropy naftowej na świecie po USA i Rosji.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej