Sierpień 2018 roku, Kraków. Operator dźwigu zasłabł na wysokości 30 metrów.

Początek marca 2019 roku, budowa ronda Daszyńskiego w Warszawie. Strażacy zdejmują go z wysokości 60 metrów.

Koniec marca 2019 roku, Kielce. Straż pożarna - metodami alpinistycznymi - znosi operatora z wysokości 25 metrów.

Sierpień 2019 roku, warszawskie Bemowo, tym razem operator traci przytomność na wysokości 45 metrów.

I wreszcie wydarzenie sprzed tygodnia z warszawskiej Woli: operator dźwigu zasłabł aż 140 metrów nad ziemią.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej