Podobne bonusy jeszcze trzy lata temu obiecywał ówczesny minister finansów, a dziś premier Mateusz Morawiecki.

Wymyślił, aby osobom, które  mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nie odejdą z pracy, państwo wypłacało jednorazowo premię w wysokości 10 tys. zł (za dwa lata dodatkowej pracy) lub 20 tys. zł (za wydłużenie aktywności o cztery lata). Morawiecki uznał, że wypłacanie superpremii będzie dla państwa opłacalne, bo osoby, które nie wezmą od razu świadczenia z ZUS (a po obniżeniu wieku emerytalnego przez PiS w 2017 mogły zrobić to dużo wcześniej), ale będą dłużej pracować, wpłacą do budżetu więcej z podatków.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej