W kwietniu pani Ewa leciała z rodziną samolotem do Brukseli. Jak pisze do nas, okazało się, że rejs obsługiwać miały nie PLL LOT, ale litewskie linie GetJet. O tym, że ta linia miała zastąpić narodowego przewoźnika, dowiedziała się, jak pisze, dopiero na pokładzie samolotu, choć według prawa unijnego przewoźnik powinien był to zrobić najpóźniej przed wejściem do samolotu.

Pani Ewa napisała do LOT skargę, ale odpowiedział tylko tyle, że miał prawo zmienić przewoźnika.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej