Mariusz Chodor poświęcił około 6 tys. zł i ponad 8 godzin, by kupić 350 biletów na pociąg z Warszawy do Radomia – wykupił prawdopodobnie wszystkie miejsca siedzące. Żadnego z biletów nie miał zamiaru wykorzystać, a tylko je oddać następnego dnia. Swoje poczynania relacjonował w mediach społecznościowych.

Jaki problem jest ze zwrotem biletów w PKP?

Jak tłumaczy portalowi Noizz.pl, chodziło mu o to, by zbuntować się przeciwko „niejasnym zasadom i biurokracji panującej w państwowej spółce”.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej