Odrobinę wyższe -  o 0,25 pkt proc. - składki na ubezpieczenie pielęgnacyjne płacą w Niemczech osoby bezdzietne. W tym roku niemieccy rodzice odprowadzają 3,05 proc. dochodu, a osoby bezdzietne - 3,3 proc. Debata, czy to aby na pewno sprawiedliwe, powraca w Niemczech co jakiś czas.

Ostatnio - w październiku, za sprawą ministra zdrowia Jensa Spahna, który stwierdził, że składki dla bezdzietnych powinny jeszcze wzrosnąć. Rodziców należy jego zdaniem odciążyć, bo i tak już wychowują przyszłych płatników składek, a Niemcy potrzebują poważnej debaty o tym, ile w system ubezpieczeń społecznych powinien wnosić każdy obywatel.

Ruszyła lawina. Spahnowi odpowiedział minister pracy ze współrządzącej SPD, Hubertus Heil. Jego zdaniem propozycja Spahna to "karanie bezdzietnych" i "dziwaczny pomysł", bo w wielu przypadkach bezdzietność nie jest efektem decyzji, ale problemów zdrowotnych.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej