Miało być 0,2 proc., jest 2,2 proc. – o tyle spadły zamówienia w niemieckim przemyśle w maju. Olli Rehn z Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego powiedział, że wzrost „wyhamował znacząco” i nie można już mówić tylko o „przejściowym spowolnieniu”.

„Nie ma co wyglądać tak wyczekiwanego uzdrowienia niemieckiej gospodarki. Powodem jest, prócz spowolnienia na rynku motoryzacyjnym, słabnący popyt w Chinach, którego nie udaje się rozruszać – powiedzieli Peter Dixon and Jorg Kraemer z Commerzbanku, cytowani przez Bloomberga.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej