„W październiku złożyłam wniosek o dotację do wymiany pieca na węgiel z programu »Czyste powietrze«. Informacja o konieczności zrobienia korekty przyszła w marcu. W kwietniu dowiedziałam się, że wniosek otrzymał pozytywną opinię zarządu wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska. Na początku czerwca miała zostać podpisana umowa. Od tej pory cisza” - takimi wiadomościami mieszkańcy, którzy chcą skorzystać z programu „Czyste powietrze” wymieniają się od miesięcy. Rekordziści czekają na podpisanie umów dziewięć miesięcy.

Urzędnicy słabym ogniwem

O powodach tak długiego oczekiwania pisaliśmy wielokrotnie: resort środowiska zdecydował, że dysponentem środków na program będzie tylko NFOŚ i fundusze wojewódzkie i że tylko one będą oceniać skomplikowane wnioski. Dziś instytucje są nimi zawalone, urzędnicy nie nadążają z ich weryfikacją i dzieleniem pieniędzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej