Popularne w PRL-u jabole to już rzadkość. Teraz liczy się jakość. Nic więc dziwnego, że dla dobrego wina Polacy są w stanie zrobić wiele.

- Coraz częściej spotykamy się z prośbami indywidualnych klientów, którzy zamawiają u nas sprowadzenie kilku sztuk, a nawet tylko jednej butelki konkretnego wina, np. z Australii czy Chile - mówi Izabela Dąbrowska z firmy JF Hillebrand zajmującej się logistyką na rynku alkoholi.

Ile to kosztuje? Średnio koszt przesyłki lotniczej dla jednej butelki to ok. 1300 euro.

Włochy w górę, Bułgaria w dół

Instytut Ekonomiki, Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej właśnie ogłosił, że w ubiegłym roku sprowadziliśmy do Polski 131,5 mln litrów win gronowych za 300 mln euro. To rekord. Jeszcze w 2012 r. było to ok. 99 mln litrów, a w 1995 r. poniżej 30 mln litrów.

- I to nie jest nasze ostatnie słowo. Można się spodziewać, że import nadal będzie rósł, bo Polska jest w dalszym ciągu jednym z krajów o najniższej konsumpcji wina w Europie. Przeciętny Polak wypija go ok. 3,5 litra rocznie, podczas gdy w winiarskich krajach UE, takich jak np. Francja, wypija się powyżej 40 litrów - mówi Magdalena Zielińska, prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej