Niedawno internet obiegły zdjęcia z warszawskiego targowiska. Na portalach społecznościowych fotografię podawano wielokrotnie, a komentarze z jednej strony wyrażały wściekłość, z drugiej - były gorzko-ironiczne. Co tak poruszyło sieć? Otóż na zdjęciu widniały zwykłe czereśnie. Cena za kilogram owoców wynosiła aż 70 zł. Wprawdzie potem cena spadła, ale nawet jak na początek sezonu była to suma zniewalająca.

To jednak niejedyny przykład z ostatnich tygodni, kiedy się okazuje, że ceny znajomych produktów rosną do absurdalnych poziomów. Synonimem drożyzny stała się pietruszka, której cena w niektórych sklepach przekroczyła 20 zł. Ziemniaki zdrożały o niemal 100 proc. (średnia cena kilograma tego warzywa to obecnie 3,69 zł), cebula i kapusta o odpowiednio 50 i 70 proc.

Chwilowa anomalia? Niestety, raczej trend, do którego trzeba się będzie przyzwyczaić. - Do 2050 roku zbiory pszenicy, pomidorów, ryżu, bawełny w USA spadną o 10-30 proc, produkcja soi w Brazylii o 20 proc. Na Bliskim Wschodzie plony pszenicy, ryżu i kukurydzy zmniejszą się o 20, 30 i 47 proc. – ostrzegał prof. Stanisław Kowalczyk z SGH w rozmowie z „Wyborczą”. Konsekwencje? Dalszy wzrost cen żywności – o 35-45 proc., jeśli ocieplenie klimatu zatrzyma się na obecnym poziomie. Jeśli temperatura wzrośnie o następne 2-3 st., to kukurydza może podrożeć o 90 proc., a pszenica o 75 proc. Pozostałe rośliny – średnio o 80 proc. w porównaniu z bieżącym rokiem. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej