Przed tygodniem wznowiono częściowo dostawy rosyjskiej ropy naftowej ropociągiem Przyjaźń do Polski oraz tranzytem przez Polskę do dwóch rafinerii w Niemczech.  Pierwszy raz w historii dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń do Polski były wstrzymane przez ponad 1,5 miesiąca z powodu zanieczyszczenia surowca. W rosyjskiej ropie wykryto chlorki organiczne w stężeniach przekraczających nawet 30 razy dopuszczalne normy. W takim stężeniu związki te mogą niszczyć instalacje rafinerii.

Na razie ropa ze Wschodu płynie do Polski jednym z trzech rurociągów, a rosyjska państwowa firma rurociągowa Transnieft zobowiązała się do końca czerwca usunąć zanieczyszczony surowiec z dwóch pozostałych rur, aby od lipca zwiększyć dostawy do rafinerii w Polsce i Niemczech.

Rosyjska niespodzianka

Okazuje się też, że Rosja postanowiła zmienić normy zawartości chlorków organicznych w ropie naftowej. Dotąd według tej normy stężenie chlorków w rosyjskiej eksportowej ropie naftowej Urals może wynieść do 10 cząsteczek na 1 mln cząsteczek (10 ppm).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej