Prezydent Lubina Robert Raczyński mógł wyjść po czerwonym dywanie z pociągu na stacji w Lubinie i świętować z mieszkańcami powrót po remoncie połączenia kolejowego do tego miasta. Ale przyjechał autobusem i zapowiedział batożenie mieszkańców sąsiedniej gminy. Stwierdził, że „ukradli mu pociąg”, choć w rzeczywistości „ukradło” go jego ugrupowanie – Bezpartyjni Samorządowcy rządzący na Dolnym Śląsku w koalicji z PiS.

"Tak wygląda pociąg"

Choć PKP wyremontowało cztery stacje między Legnicą a Lubinem, samorząd województwa zdecydował, że nie będą się tam zatrzymywały jakiekolwiek pociągi. Niezadowoleni mieszkańcy zablokowali przejazd prezydenta i jego świty do Lubina. Wyszli na tory z hasłami: „Chcę pojechać na studia”, „Patrz, synku, tak wygląda pociąg”, „Kolej plus fikcja” – wygarniając fałsz w polityce PiS, który teoretycznie ma walczyć z nierównościami i wykluczeniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej