We wrześniu może nastąpić kolejna odsłona strajku nauczycieli w sprawie podwyżek. PiS ma plan, jak rozładować napięcie.

Podstawowe założenie jest takie - nie dajemy żadnych podwyżek, a jak nauczyciele chcą więcej zarabiać, to powinni więcej pracować. O ile więcej? Rząd chciałby zwiększyć tygodniowy czas pracy z 18 do 24 godzin.

Już wcześniej z kręgów rządowych docierały takie propozycje. Najpoważniej sformułowane zostały w czasie kwietniowego strajku. To wtedy rząd przedstawił warianty wyższych wynagrodzeń przy 20-, 22- i 24-godzinnym pensum. Związkowcy tłumaczyli, że taka propozycja oznacza zwolnienia nauczycieli ze szkół. Bo dłuższa praca to mniej etatów. A w szkołach wiejskich potężny problem z pracą w kilku placówkach - już dziś fizyk potrzebuje pracy w czterech podstawówkach, by uzyskać etat.

I dlatego związkowcy nie zgadzali się na zmiany. Na „nie” była nawet „Solidarność”, która zaakceptowała wszystkie inne propozycje rządu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej