Wybrzeże Kości Słoniowej, światowe zagłębie kakao, jedno z pól uprawnych.

- Ile masz lat? - pyta reporter "Washington Post" najdoroślej wyglądającego chłopca.

- 19 - odpowiada Abou Traore. Wygląda przy tym na zdenerwowanego. W wieku 19 lat Abou mógłby już w pełni legalnie pracować przy zbiorze ziaren kakaowca. Dopiero kiedy z zasięgu wzroku znika nadzorca pola, chłopiec pokazuje na palcach: 15. A potem dopowiada, że pracuje tu od 10. roku życia. Pozostali mają od 13 do 15 lat. Zdarzają się jeszcze młodsi.

Abou mówi, że na Wybrzeże Kości Słoniowej przyjechał - jak i pozostali chłopcy - ze zubożałego Burkina Faso. Miał iść do szkoły. Ale od 5 lat w niej nie był.

W Afryce Zachodniej ponad 2 mln dzieci pracuje przy uprawie i zbiorze ziaren kakaowca: dźwigają, rozpylają pestycydy, nie chodzą do szkoły, nie widują rodziców, a połowę zarobionych przez nie pieniędzy zabiera ich "szef". Sprawę opisali reporterzy "Washington Post" w opublikowanym w ubiegłym tygodniu wstrząsającym reportażu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej